Rozdział 2. Schools out.
02.1979r. Tego dnia miałam iść do szkoły. Nie miałam pojęcia kogo w niej spotkam. Czy znowu nikt nie będzie mnie ze mną gadał? Jednak po tym jak wczoraj spotkałam Jeff'a, miałam nadzieję. Wstałam dokładnie o 7:30, na 8:30 trzeba być w szkole. Bez problemów znalazłam ubrania, które lubiłam. Tak właściwie lubiłam wszystkie, ale szczególnie koszulkę z Aerosmith i czarne rurki przedarte na prawym kolanie, do tego moje długie czarne trampki i czerwona bandanna na rękę. Zbiegłam po schodach i weszłam do kuchni - Wreszcie wstałaś! Już myślałam, że będę cię musiała budzić - kolejne urocze powitanie mojej mamy. - Dzięki mamo, świetnie spałam w nowym miejscu, a ty? - zapytałam sarkastycznie, wtedy do kuchni wszedł tata - Hej mała, jak ci się spało? - zapytał jak to zwykle rano. - Nie pamiętam, bo zasnęłam - odpowiedziałam lekko rozbawiona jego miną. - Dobra wygrałaś... gotowa na podbój świata? - Oczywiści...