Rozdział 3. Let's party.
02.1979r. Mijał kolejny dzień. Po szkole wróciłam do domu i oznajmiłam rodzicom, że idę na imprezę. Ucieszyli się, że wreszcie mam z kim pogadać. Lafayette to był zupełnie inny świat. Tutaj było mi znacznie lepiej niż we wszystkich innych miejscach na ziemi. Nadszedł wieczór. Rodzice znowu wyjechali z miasta, a ja szykowałam się na imprezę. Około 20 miał przyjść po mnie Jeff, więc byłam gotowa wcześniej. Nie spóźnił się ani minuty, punkt 20 - pukanie do drzwi. - Cześć - powiedział, gdy tylko mnie zobaczył i przytulił mnie, co było czymś nowym. - Hej. To co, idziemy? - spytałam, na co ten skinął głową i wyszliśmy. Znowu przegadaliśmy całą drogę. Doszliśmy na miejsce i weszliśmy do jakiegoś domu, już z daleka rozbrzmiewały dźwięki elektrycznej gitary. To była duża impreza. Na szczęście okna były otwarte, więc dym papierosowy n...