Rozdział 38. Die young.
Zobaczyłam jak jakaś zdzira robi dobrze mojemu facetowi! Nawet nie chciało mi się płakać. Spojrzałam tylko żałośnie w oczy Hudsona i wybiegłam jak najszybciej z tego miejsca. Usłyszałam za sobą krzyki Slasha -Michelle! Kurwa mać! - potem tylko jakiś trzask i po chwili nie było mnie w budynku. Biegłam przed siebie. Zatrzymałam się dopiero na parkingu, koło stadionu. Upadałam na kolana i zaczęłam płakać. Teraz mój świat się zawalił. Osoba, którą tak cholernie kochałam pierdoli się z pierwszą lepszą dziwką, która zaproponuje mu zrobienie loda. Najwyraźniej Slash, jako rockman, już zawsze taki będzie. Jako nastolatkę pociągało mnie życie rockowych muzyków, ale teraz wiem, że tylko nielicznym facetom można zaufać. Myślałam…myślałam, że Slash to ten jedyny, najwyraźniej grubo się myliłam. Po jakiś dwóch minutach usłyszałam głos, którego właściciela najbardziej nienawidziłam i kochałam jednocześnie. -Michelle…?- pow...