Rozdział 4. Don't leave me.
- Michelle, posłuchaj. Wiem, że jest ci ciężko, teraz było ci tu dobrze, więc... - Gdzie ty razem? - przerwałam jej. Było mi cholernie ciężko, ale nie chciałam pokazać jak bardzo. Chociaż była moją matką to o niczym nie wiedziała. - Kansas City - jej słowa zabrzmiały jak wyrok i, jakby na to nie patrzeć, to był wyrok, skazujący niewinną mnie na samotność. Po chwili wyszła, ale chyba domyślała się co czuję. Spakowałam się szybko, nawet bardzo szybko. Miałam już doświadczenie. Zostało najgorsze - rozmowa z Jeffem. Nie miałam pojęcia jak zareaguje, nawet trochę się bałam. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym co mu powiem, gdy przyjdzie właśnie taki moment. Teraz tego żałowałam. Ze spuszczoną głową szłam przez korytarz. Powoli zeszłam ze schodów. Akurat do domu wszedł tata. Przyszedł po walizki. Zobaczył mnie, popatrzył mi głębok...