Rozdział 47. Better late than never.
Zamarłam w miejscu. Slash zabrał mikrofon sprzed nosa Axlowi, a ten o dziwo nawet nie protestował. Przecież powinien się rzucać i wkurwiać, a tu nic! Coś było nie tak...Hudson popatrzył na mnie i przymknął powieki wyciągając szyję w górę, potem głośno wydmuchał powietrze. Po chwili przemówił do osłoniętego białą gąbką mikrofonu. -Za chwilę poznacie osobę, która jest dla mnie wszystkim, to właśnie z nią skomponowałem solo do Paradise City, to ona jest tematem My Michelle. Przed wami najseksowniejsza kobieta na ziemi Michelle!- ostatnie słowo krzyknął, a ja stałam jak przybetonowana do ziemi i wgapiałam się w niego z otwartymi ustami. Dziewczyny wypychały mnie w stronę sceny, ale ja nie chciałam ruszyć się z miejsca. Po chwili Slash podszedł do mnie i pociągnął mnie za rękę na środek sceny. Objął mnie ramieniem i kontynuował. -A teraz zamknąć mordy, bo nie usłyszę czy się zgodzi....- po tych słowach skierował wzrok na mnie i uklęknął przed moją osobą wyciągając z kieszeni jasnych je...