Rozdział 56. Crazy on you.
Kiedy się obudziłam była 15. Slash klęczał obok łóżka i głaskał mnie po policzku. Uśmiechnęłam się błogo, a gitarzysta pocałował mnie przelotnie w usta. -Rose wymyślił sobie próby przed rozpoczęciem trasy, wrócił z tej jego jebanej podróży tydzień wcześniej...- powiedział ze zdenerwowaniem w głosie i popatrzył mi w oczy. -Dzisiaj mają wpaść całą paczką...do nas.- dodał po chwili i westchnął ciężko. Wpiłam się w usta mojego kudłacza i po chwili widziałam tylko jego unoszące się w górę i w dół czarne loki kiedy wychodził z sypialni. Usiadłam na brzegu łóżka i patrzyłam na widok za oknem z ogromnym uśmiechem na twarzy. Zaczęłam wspominać wszystkie zajefajne chwile, które przeżyłam przez całe moje życie. Kiedy myślami byłam na Karaibach z transu wyrwał mnie jakiś głośny dźwięk, jakby rozbijanego szkła, dochodzący z dołu. Wystraszyłam się, ale starałam się zachować zimną krew. Tym razem broń trzymałam pod materacem więc szybko sięgnęłam tam ręką i wyciągnęłam czarnego colta. Powolnym k...