Rozdział 60. Kiss your past goodbye.
Ze spokojnego snu wyrwał mnie donośny dźwięk budzika. Gwałtownie podniosłam powieki pozwalając słońcu na szybkie oślepienie. Mocno docisnęłam skronie dłońmi i rozejrzałam się po sypialni w poszukiwaniu ustrojstwa wydobywającego z siebie dźwięki rozsadzające bębenki. Była siódma rano. Uderzyłam w przycisk wyłączający cholerstwo i podniosłam się do pozycji siedzącej. No tak! Dzisiaj wyjeżdżamy w trasę z Aerosmith! Za kilka godzin poznam moich idoli z dzieciństwa! Aktualnie nie myślę o niczym innym. Chyba jestem najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Moja poprzednia myśl została utwierdzona, kiedy tylko przekroczyłam próg kuchni i zobaczyłam seksownego Mulata w bokserkach, który był moim mężem. Ubrana w czarny krótki szlafrok przytuliłam się do Slasha i pocałowałam go przelotnie w usta. Oboje mieliśmy ogromnego kaca, na szczęście ...