Rozdział 82. Wait.
Slash Jeszcze 10 dni, jeszcze tylko jebane 10 dni! Sam nie wierzę, że aż tyle wytrzymałem bez Michelle i Jimiego. Co prawda dzwonimy do siebie kilka razy dziennie, ale to już nie to samo co zasypianie i budzenie się obok siebie...No i tyle mnie ominęło. Pierwsze słowa Jimiego, kiedy Michelle mi o nich powiedziała to, szczerze mówiąc, chciało mi się płakać. Czy mały nie mógł zaczekać chociaż ten jeden miesiąc?! Ale z drugiej strony, teraz wiem, że ciężko by było przeżyć choćby dzień bez głosu moich dwóch największych skarbów. -Slash! Do cholery zbieraj dupę! Za 15 minut koncert, a ty siedzisz przy tym jebanym telefonie i szczerzysz się jak pedał do geja!- krzyczał Duff, a ja zamiast denerwować się za to porównanie, obdarowałem go tylko szczerym uśmiechem i szybko wyszedłem z pokoju. -Zamknij drzwi i przynieś klucz!- krzyknąłem wbiegając do windy i wcisnąłem magiczny guzik, który zawiezie mnie na parter. Jedno jest pewne ...