Rozdział 95. Farewell.
Michelle Windą wjechaliśmy na piętro, a po przekroczeniu progu pokoju pierwsze kroki skierowaliśmy do łazienki. Już bez żadnych numerków wzięliśmy orzeźwiający prysznic i przebraliśmy się w czyste ciuchy. Założyłam moją ulubioną koszulkę z nadrukiem "Shut up bitch", która właściwie należała do Saula. Wcisnęłam się jeszcze w obcisłe, lecz przyzwoite rurki i włożyłam zwykłe czerwone trampki. Nasza wycieczka zajęła nam może 40 minut. Zaraz po przekroczeniu bram stadionu, dobiegły nas znaczące uśmieszki wszystkich naokoło. Szliśmy po czarnej kładce wtuleni w siebie jak zwykli przyjaciele. Saul wystroił się w swoją czarną koszulę w duże, białe kropki, a jego włosy po kąpieli wyglądały znacznie okazalej. - Idę poszukać Axla. - powiedział i wpił się w moje usta na pożegnanie. Z wielkim uśmiechem na twarzy zaczęłam rozglądać się za Kati...