Posty

Rozdział 76. These dreams.

Obraz
Duff          Kocham moje życie, kocham moje życie, kocham moje życie - z takim mottem wpatrywałem się w śliczną twarz mojej maleńkiej brunetki. Sam nie wiem jak to się mogło stać, że dopiero co byłem pojebanym nastolatkiem, a teraz jestem mężem i przyszłym ojcem! Czas to tak zapierdala, że masakra....Booże...jak my nazwiemy nasze maleństwo? Położyłem dłoń na jeszcze dość płaskim brzuszku Lise i zacząłem nucić pod nosem Catch The Rainbow po chwili spostrzegłem, że na zewnątrz zaczyna się rozjaśniać. Przetarłem twarz dłońmi i przekręciłem się na drugi bok, aby obczaić która jest godzina. Niestety kiedy już prawie miałem zegarek w swoich rękach jebnąłem nosem w kant szafki nocnej. -Kurwa...- mruknąłem i próbowałem namacać dłonią kształt budzika - na daremno. Po chwili wkurwiania się i wyzywania na wszystkie fabryki zegarków, zerwałem się z miejsca i nie zwracając uwagi na chłód chwyciłem w dłoń piekielne urządzonko, wskazujące dokładnie 7:30. N...

Rozdział 75. Simply the best.

Obraz
Michelle           Wpatrywałam się w naszego maleńkiego synka i nie potrafiłam oderwać od niego wzroku. Miał brązowe oczy, trochę ciemniejszą karnację i kilka ciemnobrązowych włosków na samym czubku głowy. Niestety po jakiś 30 minutach pielęgniarka musiała mi go na chwilę zabrać, żeby go umyć i odpowiednio ubrać. Niechętnie oddałam jej maleńkie zawiniątko i razem ze Slashem, wzrokiem odprowadziłam pielęgniarkę do samych drzwi. Po chwili nasze oczy się spotkały, a na twarzach pojawiły się błogie uśmiechy. Saul zbliżył się do mojej twarzy i namiętnie pocałował mnie w usta. - Przepraszam...czy mógłby pan na chwilę wyjść? Przewieziemy pacjentkę do sali i będzie pan mógł wrócić. - usłyszałam miły głos gdzieś z boku. Slash oderwał się od moich ust i pogładził mnie po policzku. Uśmiechnęłam się i patrzyłam jak znika za drzwiami. Wpatrując się w podłogę opuścił salę, a ja opadłam zmęczona na poduszkę i przymknęłam oczy... Slash   ...

Rozdział 74. I'm a fuckin' daddy.

Obraz
 Michelle -Też tak chcę.- powiedział Duff, nie odrywając od nas wzroku. -Naprawdę?- zapytała Lizzy szczerząc się przesłodko, a kiedy Duff pokiwał twierdząco głową kontynuowała. -Więc dzisiaj jest twój szczęśliwy dzień. Jestem w ciąży Duff...- powiedziała z iskierkami w oczach, a Duff uśmiechnął się szeroko i zemdlał. Wszyscy popatrzeliśmy na siebie, a potem na McKagana. -Nic mu nie będzie.- skwitował Slash -No i gratuluję!- dodał przytulając Lise, popatrzyłam na nich z udawaną zazdrością i już po chwili sama przytulałam ucieszoną Lizz. Slash przykucnął przy Duffie i zaczął go cucić, na początku lekko klepiąc po policzkach. Kiedy zorientował się, że to nic nie daje uśmiechnął się cwaniacko i patrząc na nas mocno przyłożył mu w twarz otwartą dłonią. Blondyn od razu się obudził i nie zwracając uwagi na ból, poderwał się z ziemi. -Na prawdę jesteś w ciąży?!- krzyknął uradowany, a kiedy Lise pokiwała twierdząco głową uniósł ją wysoko do góry i mocno pocałował w usta. Zaśmialiśmy...