Rozdział 115. Baby, please don't go
Z dedykacją dla Marry ♥ "Kochać to także umieć się rozstać. Umieć pozwolić komuś odejść, nawet jeśli darzy się go wielkim uczuciem." Taksówka przyjechała w kilka minut. Jimi bez przerwy zadawał pytania, lecz jego mama na niektóre wolała nie odpowiadać. Kierowca zapakował torby do bagażnika i szybko ruszył w kierunku lotniska. Chelle mocno ściskała rączkę Jimiego, jakby bojąc się, że ktoś mógłby go jej odebrać. Z drugiej strony wiedziała, że na to nie pozwoli. Mijając kolejne budynki, czuła coraz większe nerwy. Słońce padało na drzewa, których cienie przysłaniały ludzi krążących po ulicach. - Należy się 16$ - zakomunikował kierowca, zatrzymawszy auto na pasie dla taksówek. Brunetka zapłaciła, a mężczyzna pomógł jej wyciągnąć torby - Polecam się na przyszłość - dodał miłym tonem i odjechał. Wedłu...