Posty

Rozdział 111. What about love?

Obraz
"Spróbuj zapalić maleńką świeczkę zamiast przeklinać ciemność."               Piekielnie zdenerwowana wsiadłam do taksówki i podałam nazwę hotelu. W mgnieniu oka zwolniłam opiekunkę i napuściłam Jimiemu wody do wielkiej wanny. Mały grzecznie poprosił żebym sobie poszła, więc tak też zrobiłam. Wsłuchiwałam się w odgłosy wodnej bitwy dwóch dinozaurów. - Psz! Pif! Paf! - Mroczny śmiech. - Giń kreaturo! - Uśmiechnęłam się pod nosem, czekając aż mały zawoła mnie żeby wyciągnąć go z przestygniętej wody. Zdjęłam buty na wysokim obcasie i zauważyłam, że flek jest dość zużyty. Drogie pantofle odsunęłam na bok i z ulgą położyłam się na miękkim łóżku. Rozpoczęłam walkę z ciężkimi powiekami, czułam się strasznie senna. - Mamo! - Zerwałam się z miejsca i nagle zrobiło mi się czarno przed oczami. Energicznie potrzepałam głową na boki i weszłam do łazienki. W myślach już liczyłam owieczki, marząc o szybkim zaśnięciu. ...

Rozdział 110. I hate myself for loving you.

Komu sił nie starcza, ten ginie w połowie drogi. ~Konfucjusz Następnego dnia. Charlotte, Karolina Północna... Slash               - Chciałem cię... przeprosić. - co z tego, że zjawiam się po całej nocy spędzonej w podrzędnym barze, prześmierdnięty wódką i fajkami? - Ej...no przestań się boczyć. - zaśmiałem się pod nosem, szturchając półnagą brunetkę w lekko wystające żebro. - Zostaw mnie... - mruknęła. - Mam coś dla ciebie. Otwórz oczy to się przekonasz. - wyszeptałem. - Do jasnej cholery, chociaż raz mógłbyś... - wielki bukiet czerwonych róż chyba zrobił na niej wrażenie. - Przepraszam. - dodałem, przekazując pachnące kwiaty w zgrabne dłonie. - Ładne... - mruknęła, starając się ukryć niewielki uśmiech. - Ale tym razem mnie nie przekupisz. - i cały czar prysł. - Nie daję ci ich żeby cię przekupić... - Naprawdę? To świetnie, bo jeszcze dzisiaj wrócę do domu. - mówiła całkiem poważnie. Mocno wepchnęła buk...

Rozdział 109. It must have been love.

 *** Caroline              Slash od dłuższego czasu zachowywał się dość podejrzanie, jednak tego dnia był wyjątkowo spokojny. Dokładnie zamknął drzwi i ruszył z Mylesem w stronę sceny. - Slash! Gdzie jest Michelle? - zapytałam, w ostatniej chwili powstrzymując go przed wyjściem na estradę. - Źle się czuje i została w garderobie. Mówiła, żeby nikt jej nie przeszkadzał - odparł, przesuwając mnie na bok. Myles cmoknął mój policzek i pobiegł do zniecierpliwionej publiczności. Powoli zbliżyłam się do niewielkiego pomieszczenia.  Miałam złe przeczucie. Zapukałam kilka razy, ale nikt nie odpowiedział. Postanowiłam zaryzykować i niepewnie pchnęłam drzwi, stawiając krok do przodu. - Michelle? - zapytałam, przekrzykując odgłosy dochodzące ze sceny. - Coś z Jimim...? - zapytał drżący głos. Zmarszczyłam czoło i wcisnęłam przycisk na ścianie. - Wyłącz to pieprzone światło! - krzyknęła, ukrywając twarz w dło...

Rozdział 108. Bittersweet memories.

*** Michelle                  - Wstawaj mała... - nad moim uchem mruczał Hudson rozochocony nocnymi wybrykami. Odwróciłam się do niego plecami, chcąc pospać przynajmniej jeszcze przez chwilę. Kudłacz mimo wszystko nie zamierzał się poddawać. Odgarnął moje włosy i zaczął całować szyję. Jego dłoń powoli zmierzała w dół, zsuwając kołdrę z mojego ciała. Zadrżałam, kiedy z wyczuciem dotknął mojej kobiecości. Wydawać się mogło, że nigdzie się nie śpieszy, lecz tak naprawdę robił wszystko żeby jak najszybciej doprowadzić mnie do obłędu. Nie chciałam otwierać oczu, jeszcze nie przyszedł na to czas. Powstrzymywanie głośnych westchnięć przychodziło mi coraz trudniej, aż w końcu przestałam pokonywać to pragnienie. Saul wiedział kiedy przerwać, żeby zabrać mi tą największą dawkę przyjemności. - To co... wstaniesz? - zapytał, zbliżając się do mojej twarzy. Zmrużyłam oczy i przecząco pokiwałam głową. Hudson zwinnie ...