Posty

Rozdział 27. Zaczynam jeszcze raz.

     Po prawej stronie stołu leżało czarne pióro. Slash wziął je do ręki i zdecydowanym ruchem podpisał się czarnym atramentem w zaznaczonych sześciu miejscach. Każdą stronę powoli przebiegał wzrokiem, jakby dawał Chelle i sobie czas do namysłu.      Niedługo przed zachodem słońca państwo Hudson skończyli jedno z wielu spotkań, które jeszcze ich czekały. Axl i Michelle przez chwilę stali w milczeniu przed bramą, patrząc jak Slash odjeżdża z drugiego końca ulicy. - Lubisz watę cukrową? – zapytał Rudy, kątem oka spoglądając na zamyśloną twarz kobiety stojącej obok, jednak na tyle daleko, żeby nawet nie czuć ciepła jego ciała. - Lubię – odpowiedziała odrobinę zdezorientowana. - A co powiesz na mały wypad na Santa Monica Pier ze starym kumplem? – mówiąc to, objął ją delikatnie ramieniem. Chelle zastygła w miejscu, tak dawno nie czuła takiego dotyku. Poczuła się nieswojo – Przepraszam. – Rose wyczuł napięcie i od razu się odsunął. Popatrzył n...

Rozdział 26. Białe róże i naiwne sentymenty

Niech muzyka przemówi. 29.03.1997, Nowy York      Co to znaczy nie dał rady? Anthony nie dał rady? Czyli, że co...? Że on...? Ale jak to...? Przez kolejne kilka dni, aż do momentu kiedy ujrzała małą brązową trumnę w starej kapliczce w Tucson w Arizonie, nie potrafiła pozbierać myśli. Anthony przegrał walkę z rakiem. Janet opowiedziała jej jak jeszcze rano poprzedniego dnia potrafił rozbawić całe grono pielęgniarek swoim niezwykłym sposobem bycia i jak tysiąc razy zapytał o Jima. Zdążył nawet poukładać zabawki na metalowej półce, pogłaskać tatę po głowie, dać buziaka mamie. Jednak gdy przyszła pora obiadu jakoś nie miał ochoty na pachnące, gotowane warzywa. Może później. Podwieczorek przespał z grymasem na twarzy. Od kolacji szlochał w tę jego ulubioną poduszeczkę w niebieskiej poszewce, na której wymalowany był słonik. Potem bezustannie powtarzał, że wszystko go boli. Janet i Samuel wiedzieli co nadchodzi. Lekarz prowadzący dał im znać już na samym początku, że...

Rozdział 25. Zaczynam rozumieć

Rozdział dedykuję komuś, bez kogo ten nigdy by nie powstał. To dla Ciebie, D. *** W snach nie czuje się bólu; człowiek zawsze się budzi, zanim zacznie się prawdziwe cierpienie. ~ Stephen King - Zaczekaj tu. - z nieopisanym wyrazem twarzy, kulejąc na prawą nogę, brunet wrócił do swojej posiadłości. Michelle nerwowo szukała chusteczek w kieszeniach spodni. Łzy płynęły po jej policzkach za każdym razem, gdy w jej głowie pojawiała się myśl o Jimim. W ciągu trzech minut Lemmy znów zjawił się przed jej obliczem. - Weź to. - wręczył jej niezbyt dużą białą paczkę do ręki. - Weź to i nie waż się tego kiedykolwiek oddawać. Niech to będzie moje... odpuszczenie grzechów.  Dobrze wiedziała co jest w środku. Jeszcze lepiej wiedziała z czego chciał by go rozgrzeszyła. Nie oponowała. Szepnęła tylko dziękuję i odwróciła się w stronę bramy. Znów próbowała się skupić na żwirze chrupiącym pod jej stopami, tylko tak mogła spokojnie wsiąść na motocykl i nie oszaleć. Schowała obie paczk...

Lemmy...

Obraz
Poranna wiadomość od brata "Na ten koncert chyba już nie zdążymy" i wielki szok. Odszedł ktoś, kto był ogromną częścią mojego życia. To on był tym, którego podobizny nosiłam na koszulkach. Wielki smutek, że już nie będzie okazji zobaczyć go na żywo. Jednocześnie świadomość tego, że po drugiej stronie na pewno się spotkamy.  Dzisiaj pijemy za Lemmy'ego i słuchamy Motörhead najgłośniej jak się da! Do zobaczenia, Mistrzu!

Rozdział 24. Probantki

She spends her life through pleasing up her man, she feeds him dinner or anything she can She cries alone at night too often, he smokes and drinks and don't come home at all ~ Only Women Bleed Alice Cooper         Pewnego zimnego styczniowego ranka roku 1997 Michelle, wstając zbyt wcześnie i szukając zajęcia, zaczęła przeglądać rosnącą stertę listów, które w każdy czwartek przynosił listonosz, ten sam od lat. Wśród zaległych rachunków, tysiąca reklam i zaproszeń na bankiety, znalazł się tylko jeden, którego wszyscy się spodziewali, ale nikt nie miał czasu o nim myśleć. Teraz, gdy wreszcie się pojawił kobieta nie miała odwagi ani by oddać go adresatowi, ani tym bardziej by przeczytać go bez jego wiedzy.         Nadszedł luty. Pieniądze szybko się kończyły, a dochody bez tras i aktywnego życia w mediach były niewystarczające. Potrzebowali szybkiego zastrzyku gotówki z pewnego źródła, żeby tylko móc dalej płacić za leczenie Jimiego. T...

Rozdział 23. Niedługo poczujesz się lepiej

Ta pustynna droga Którą nazywamy domem To nasze przeznaczenie Będziemy gonić zachodzące słońce Kiedy przewyższymy Życie w katuszach Boże, jak my cierpimy by być wolnymi Alter Bridge - Brand New Start         Serce dygotało w jej piersi. Wraz z otwarciem drzwi w domu powstał przeciąg, który na jej oczach zdmuchnął kilka gazet z wysokiej komody. Po skórze przebiegł mroźny dreszcz, który nie opuszczał jej ciała przez kolejne chwile. Bacznie przyglądała się ciemności. Bała się swoich strasznych myśli, które pozorowały nagłe wyskoczenie psychopaty zza filara lub strzał prosto w głowę od bandyty ukrytego za zasłoną. Lecz nic takiego się nie stało. Zaczynała się uspokajać. Marszczyła niewyraźnie brwi, próbując sobie przypomnieć czy zamknęła te głupie drzwi, czy nie. Zacisnęła pięści i szybko przemknęła do kuchni. Chwyciła w dłoń największy nóż z szuflady, tak na wszelki wypadek. Sprawdziła pokoje i łazienkę na dole. W każdym pomieszczeniu świeciła świa...

Happy Holidays!

Obraz
Kochani moi - zaniedbani, ale kochani! W te szczególne dni pragnę Wam życzyć wszystkiego co najpiękniejsze na świecie! Mnóstwo koncertów, kasy na bilety, tego, abyście nie przestawali marzyć, miłości, zdrowia, pomyślności, spotkań z prawdziwymi przyjaciółmi, radosnych chwil spędzonych w rodzinnym gronie, najwspanialszej przyszłości, sukcesów, seksu, innych przyjemności, śniegu i rock&roll-owego Sylwestra! Korzystajmy z życia! Jednocześnie mam cichą nadzieję, że wybaczycie mi moją długą nieobecność. Ja po prostu chcę napisać coś dobrego, bo byle czego Wam nie pokażę, o! Tyle w temacie. Pozdrawiam i mocno ściskam! ~ Reverie.