Posty

Lemmy...

Obraz
Poranna wiadomość od brata "Na ten koncert chyba już nie zdążymy" i wielki szok. Odszedł ktoś, kto był ogromną częścią mojego życia. To on był tym, którego podobizny nosiłam na koszulkach. Wielki smutek, że już nie będzie okazji zobaczyć go na żywo. Jednocześnie świadomość tego, że po drugiej stronie na pewno się spotkamy.  Dzisiaj pijemy za Lemmy'ego i słuchamy Motörhead najgłośniej jak się da! Do zobaczenia, Mistrzu!

Rozdział 24. Probantki

She spends her life through pleasing up her man, she feeds him dinner or anything she can She cries alone at night too often, he smokes and drinks and don't come home at all ~ Only Women Bleed Alice Cooper         Pewnego zimnego styczniowego ranka roku 1997 Michelle, wstając zbyt wcześnie i szukając zajęcia, zaczęła przeglądać rosnącą stertę listów, które w każdy czwartek przynosił listonosz, ten sam od lat. Wśród zaległych rachunków, tysiąca reklam i zaproszeń na bankiety, znalazł się tylko jeden, którego wszyscy się spodziewali, ale nikt nie miał czasu o nim myśleć. Teraz, gdy wreszcie się pojawił kobieta nie miała odwagi ani by oddać go adresatowi, ani tym bardziej by przeczytać go bez jego wiedzy.         Nadszedł luty. Pieniądze szybko się kończyły, a dochody bez tras i aktywnego życia w mediach były niewystarczające. Potrzebowali szybkiego zastrzyku gotówki z pewnego źródła, żeby tylko móc dalej płacić za leczenie Jimiego. T...

Rozdział 23. Niedługo poczujesz się lepiej

Ta pustynna droga Którą nazywamy domem To nasze przeznaczenie Będziemy gonić zachodzące słońce Kiedy przewyższymy Życie w katuszach Boże, jak my cierpimy by być wolnymi Alter Bridge - Brand New Start         Serce dygotało w jej piersi. Wraz z otwarciem drzwi w domu powstał przeciąg, który na jej oczach zdmuchnął kilka gazet z wysokiej komody. Po skórze przebiegł mroźny dreszcz, który nie opuszczał jej ciała przez kolejne chwile. Bacznie przyglądała się ciemności. Bała się swoich strasznych myśli, które pozorowały nagłe wyskoczenie psychopaty zza filara lub strzał prosto w głowę od bandyty ukrytego za zasłoną. Lecz nic takiego się nie stało. Zaczynała się uspokajać. Marszczyła niewyraźnie brwi, próbując sobie przypomnieć czy zamknęła te głupie drzwi, czy nie. Zacisnęła pięści i szybko przemknęła do kuchni. Chwyciła w dłoń największy nóż z szuflady, tak na wszelki wypadek. Sprawdziła pokoje i łazienkę na dole. W każdym pomieszczeniu świeciła świa...

Happy Holidays!

Obraz
Kochani moi - zaniedbani, ale kochani! W te szczególne dni pragnę Wam życzyć wszystkiego co najpiękniejsze na świecie! Mnóstwo koncertów, kasy na bilety, tego, abyście nie przestawali marzyć, miłości, zdrowia, pomyślności, spotkań z prawdziwymi przyjaciółmi, radosnych chwil spędzonych w rodzinnym gronie, najwspanialszej przyszłości, sukcesów, seksu, innych przyjemności, śniegu i rock&roll-owego Sylwestra! Korzystajmy z życia! Jednocześnie mam cichą nadzieję, że wybaczycie mi moją długą nieobecność. Ja po prostu chcę napisać coś dobrego, bo byle czego Wam nie pokażę, o! Tyle w temacie. Pozdrawiam i mocno ściskam! ~ Reverie.

Rozdział 22. Balonowa wstążka

Żyjemy, aby walczyć jeszcze jeden dzień. ~ Stephen King Lśnienie           Po nocnym huraganie pozostało tylko zimne wspomnienie. Czas nieubłaganie płynął i nie miał zamiaru się zatrzymać. Noc ustępowała miejsca wschodzącemu słońcu. Coraz to jaśniejsze barwy gościły nad głowami zaspanych Kalifornijczyków.           Budzik zadzwonił punktualnie o 6:31. Siedząc przy śniadaniu, milczeli. Nie po raz pierwszy. Lecz tym razem to milczenie było wyjątkowo ciche. Brunetka powoli poruszała łyżeczką w kubku gorącej herbaty, tak by nie zagłuszać swoich myśli. A on siedział przy stole i zrezygnowawszy z codziennego chlipania kawy, pił ją spokojnie, rozkoszując się przyjemnym zapachem. Marmurowy blat błyszczał jak zawsze, ale nawet on wydawał się jakiś inny. Samo powietrze było martwe. Oboje czuli wewnętrzny niepokój niewiadomego pochodzenia.           Trzymając się za ręce, wyszli z domu. Ona zamknęła d...

Rozdział 21. Wyścig do poranka

"Błyszczące diamenty Jak oczy kota, czarne i niebieskie Coś nadchodzi po ciebie. Wyścig do poranka Możesz kryć się w słońcu dopóki nie zobaczysz światła Oh, będziemy się modlić by wszystko było w porządku." ~ Dio Holy diver ' 1 28.12.1996r.               Upewnił się, że brunetka weszła do domu i spokojnie ruszył w kierunku Laurel Ave 5206. Dojechał do pierwszego skrzyżowania cichych uliczek i przypomniał sobie drogę do parku, gdzie tak często niegdyś chodzili. Głęboko westchnął i przywołał zamyślone spojrzenie Michelle. Potrzebował jej bardziej niż kiedykolwiek, a ona wciąż uciekała. Nie miał zamiaru jej popędzać. Wiedział, że czas potrafi zdziałać cuda. Nie mógł jednak wyrzucić marzenia o ujrzeniu jej uśmiechu. Uśmiechu, którym obdarowywała go za każdym razem gdy sprowadzał ją na ziemię, wyrywając ze smutnego zamyślenia. Pamiętał jak cholernie dużo potrafiła myśleć. Sądził, że to przez ciążę, późni...

Rozdział 20. Zatrute jabłko

"Pośród krzyków słychać szepty Że można zrobić wszystko Nawet grzesznicy muszą mieć nadzieję A ja mogę być tym, który doprowadzi diabła do płaczu." ~ Black Sabbath "The Devil cried" 1              Powrót do tej piekielnej sali bolał go bardziej niż się spodziewał. Trudno było patrzeć na swoje jedyne dziecko ze świadomością, że być może nigdy nie nadejdzie dzień, w którym przedstawi mu swoją dziewczynę, przyzna się do zapalenia pierwszego papierosa, czy nawet oblania głupiego testu... zapłakał. Jeśli ktoś zasługiwał na taki los, to on. Nie dzieciak. - Slash... - szepnęła, słysząc, że mężczyzna nie może opanować pociągania nosem. Niby grzebał w szufladzie niewielkiego stolika koło łóżka z oczami zasłoniętymi wachlarzem loków. Nie mógł patrzeć na to dziecko. - Chodź. - ktoś szepnął z boku, zaciskając dłoń wokół jego nadgarstka. Zza łez wypłynął słaby uśmiech, gdy na moment oczy jego i Jima spotkały się. Zajęty ro...

Rozdział 19. Zakamarek

"Cierpienia tego, kogo się kocha, są moralnie bardziej nieznośne od własnych." ~ Emil Cioran 1           Za wszelką cenę próbował otulić ją ramionami. Tak niespodziewanie poczuł ogromną potrzebę przytulenia tej drobnej zrozpaczonej brunetki. - Zostaw mnie... zostaw! - mamrotała niewyraźnie, odpychając go od siebie - Chcę zostać sama! - krzyknęła, a on odpuścił. Tonęła we łzach. Chciała uspokoić oddech, lecz chronicznie zaciągała się powietrzem. Rozpacz przenikała przez każde słowo, które wypływało z jej bladziutkich ust. - Myślisz, że... że mnie nie jest ciężko? - spytał z żalem w głosie, po czym rozstali się w połowie drogi na zewnątrz. Brunet bezceremonialnie wyszedł, zostawiając zapłakaną kobietę przy pustej ścianie.           Patrzyła jak odchodzi. Ciemne kontury skontrastowały z blaskiem światła, wpadającym przez wielkie drzwi. Skwaszony wyraz jej twarzy niepokoił wszystkich wokoło....